Niech mnie ktoś kopnie w tyłek! Miałam ćwiczyć, ruszać się i co? Przecież jak mantrę powtarzam, że bez ruchu nici z efektów diety, trzeba zmotywować organizm do walki... I dzisiaj znowu przez sen wyłączyłam budzik, a jak już się dobudziłam, to miałam zbyt mało czasu, żeby jeszcze poćwiczyć. Czuję, że podświadomie buntuję się przeciwko jeszcze większemu zmęczeniu, jestem niewyspana i przepracowana, no ale przecież MUSZĘ!
Jeśli jutro nie będę ćwiczyć rano to możecie na mnie mówić "cienias" :P
Jadłospis
7.00 - kawałek chudej kiełbasy gotowanej, kawa mielona z mlekiem
10.30 - pół bułki pełnoziarnistej z twarożkiem
14.00 - pół gotowanej piersi kurczaka, surówka z białej kapusty, cebuli i koperku
18.00 - jabłko
woda - 2 litry